Potencjał wyjazdów incentive
ciąg dalszy...
Swoim klientom proponujemy między innymi wcześniejszą podróż wirtualną. Na specjalnie zaprojektowanej stronie www mogą na przykład odbyć jazdę kabrioletami przez Zachodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych, od Los Angeles, przez Las Vegas, w Wielkim Kanionie kończąc. To piękna i atrakcyjna wizualizacja, która jeszcze mocniej motywuje do pracy. Tym sposobem zwiększa się sprzedaż i tutaj widać już konkretne liczby. W niektórych branżach jest to 6, w niektórych 8, a w jeszcze innych 3 procentowy wzrost, ale zawsze się go odnotowuje. Wtedy taki wyjazd nie jest wydatkiem, a inwestycją. Ponadto proces ten można wydłużyć przesyłając na przykład do uczestników zdjęcia z wyjazdu nie bezpośrednio po nim, a po załóżmy dwóch tygodniach, bądź miesiącu.
W ten sposób buduje się związek ludzi z firmą, bo nie ma lepszego sposobu na nawiązanie takiej więzi i zbudowania zaufania, niż wspólne emocje i przeżycia. To inwestycja na lata.
Czy tylko wielkie marki i zachodnie korporacje stawiają na wyjazdy tego typu, czy też da się zaobserwować, że zdobywają one popularność także wśród polskich firm?
Tutaj jesteśmy ostatnio bardzo pozytywnie zaskoczeni, bowiem rodzime firmy zaczynają powoli rozumieć już znaczenie takiej inwestycji. Wśród naszych klientów mamy kilka firm, które wcale nie są powszechnie znane. Za przykład posłużyć może firma Syngenta, która program motywacyjny zaplanowany ma na okres czterech lat, w tym dwa duże wyjazdy do Stanów Zjednoczonych i Hiszpanii. Czasem można być naprawdę zaskoczonym, kto zapuka jako potencjalny klient.
W jaki sposób i w jakim czasie da się zmierzyć efektywność takich wyjazdów?
Na pewno takie wyjazdy to zbudowanie lojalności. Po trzech, czterech latach prowadzenia procesu motywacyjnego, procent lojalności klientów jest równy – 20 procentom udziałów w rynku i takie równanie zawsze się sprawdza w każdej branży.
Łatwiejszy do zmierzenia jest wyjazd połączony z programem motywacyjnym, gdzie zaplanowana jest komunikacja. Jest to bardzo silne i trwałe narzędzie przyczyniające się do wzrostu sprzedaży i to zmierzyć można bardzo prosto, o czym mówiłem już przy okazji zagadnienia wydłużania procesu motywacyjnego.
Udany wyjazd to nie tylko atrakcje i krajobrazy, ale przemyślane sposoby na integrację grupy i fachowe nią kierowanie. Jakie są najważniejsze punkty w tym aspekcie?
To cała gama zachowań, które powinien reprezentować sobą pracownik agencji organizującej wyjazd. Osoba pilotująca grupę powinna dawać poczucie bezpieczeństwa, stwarzać atmosferę, że każdy z członków jest ważny, a zarazem wszyscy są wyjątkowi. Przykładem może być to, że pracownik agencji zawsze ostatni wsiada do samolotu i pierwszy z niego wysiada. Ponadto powinien uważnie obserwować grupę. Zawsze znajdzie się mniej zadowolona z wyjazdu osoba, separująca się od reszty, odczuwająca jakiś dyskomfort. Niezwrócenie na to uwagi, może zepsuć nawet najlepiej zorganizowany program. Warto wtedy poświęcić jej więcej czasu, porozmawiać podczas posiłku, czy zorganizować wieczorny konkurs, w którym nagrodą będzie dobra butelka alkoholu. Takich metod jest naprawdę bardzo wiele.
Dobry wyjazd to szereg przemyślanych wcześniej elementów - od kierunku, po zaproszenie członków zarządu dla nawiązania kontaktu z uczestnikami, co da im poczucie wyjątkowości, tego że są dla marki bardzo ważni. Takie elementy ułożone w spójny i odpowiedni system przynoszą konkretne i wymierne korzyści.
Jaki zatem będzie rok 2009 dla segmentu incentive?
Wydaje mi się, że przede wszystkim nie wolno się poddawać atmosferze krążącej wokół kryzysu gospodarczego, a wręcz można z niego skorzystać. Rynek jest na tyle duży, że miejsca starczy, a firm profesjonalnie zajmujących się wyjazdami incentive, o których rozmawialiśmy, wciąż nie ma tak wiele. Profesjonalizmem i pomysłowością możemy naprawdę zdziałać bardzo wiele. Nasi potencjalni klienci, muszą zdać sobie sprawę, jak skutecznym narzędziem biznesowym są wyjazdy incentive.
Rozmawiała: Anna Malinowska, EventSpace.pl

poprzednia