12338592180699091.jpg

data:

05.02.2009

rodzaj tekstu:

wywiad/artykuł/felieton

udostępnij  Podziel się na Facebook
wyślij link  wyślij link

Potencjał wyjazdów incentive

Dżungla Amazońska, Malezja, Chiny…. organizatorzy wyjazdów incentive poszerzają swoją ofertę o coraz dalsze zakątki świata. Jak kryzys gospodarczy wpłynie na ten segment rynku i jak skutecznym narzędziem biznesowym jest dobrze zorganizowany wyjazd, mówi Michał Czerwiński, Prezes Zarządu InDreams.

Eksperci z rynku twierdzą, że atmosfera kryzysu gospodarczego dotknie przede wszystkim segment incentive, zgadza się Pan z taką opinią?

Rozdzielając incentive na cztery rodzaje wyjazdów, tj. integracyjne, motywacyjne, szkoleniowe i budujące relacje biznesowe, kryzys faktycznie może dosięgnąć pierwsze trzy z wymienionych. Wyjazdy takie są bowiem pewną formą nagrody dla pracowników i tak samo jak w przypadku podwyżek, czy premii pieniężnych zarządy firm mogą w tym roku znacznie ograniczyć budżet przeznaczony na tego typu wyróżnienia. Wzrostem zainteresowania cieszyć będą się jednak wyjazdy stanowiące narzędzie do budowania relacji biznesowych z siecią dystrybucyjną.

Skąd takie zdanie?

Dbałość o swoich największych i kluczowych dystrybutorów  jest najważniejsza. To najtańszy sposób, aby poszerzyć sobie półkę w taki sposób, by zwiększyć sprzedaż. W zestawieniu z trade marketingiem, którego budżety w dużych korporacjach oscylują na poziomie załóżmy 10-15%, taki wyjazd, kosztujący około miliona złotych stanowi mniej niż 1% wydatków firmy, a jego efekty są nieporównywalnie większe.
Firmy to rozumieją, także te które zrezygnują z takich wyjazdów, bardzo szybko zostaną w tyle za konkurencją. 

Meksyk, Karaiby, Maroko…Firmy specjalizujące się w organizacji tego typu wyjazdów cały czas poszerzają i uatrakcyjniają swoje oferty. Czy w związku z panującą sytuacją gospodarczą i ograniczaniem kosztów, zainteresowanie ze strony klientów tak odległymi wyjazdami może się zmniejszyć?


Na takie wyjazdy stawiają firmy mające obrót od 100 milionów wzwyż i niebagatelne zyski. Ich dystrybutorów nie zaskoczy taki kierunek jak Czechy, Rumunia, czy Węgry. To ludzie, którzy dawno zwiedzili już najodleglejsze zakątki świata. Trzeba zaproponować im coś naprawdę unikalnego, aby byli podekscytowani, a wyjazd przyniósł pożądane efekty. Jeśli zarząd korporacji rozumie, w jakim celu jest taki wyjazd i jak wymierne korzyści z niego płyną, nie ma dla nich znaczenia, czy będzie ich kosztował 500 tysięcy, czy milion złotych. Na pewno im dalej tym lepiej, aczkolwiek nie tylko to stanowi sukces takiej inwestycji.

Co jeszcze w takim wypadku wpływa na powodzenie takiego wyjazdu?

Ważny jest program, to czego uczestnicy mogą spróbować na miejscu. Nie sztuką jest zorganizować wyjazd do Dubaju, gdzie atrakcją będzie jeżdżenie na nartach. Co innego jeśli oprócz przyjemności na stoku, uczestnicy spróbują swoich sił na torze Formuły 1, czy zakosztują emocji jakie przynoszą sporty motorowodne. Chodzi o to, by doświadczyli tego, czego nigdy wcześniej nie próbowali i czego sami nie mogli by sobie zorganizować. Elementy wyjazdu powinny być dla nich kompletnym zaskoczeniem.

podobny news

ładowanie...