Heineken Open’er Festival
O organizacji kolejnej edycji festiwalu opowiada Jacek Caputa – event manager Heineken Open’er Festival.
Co jest najbardziej polskiego w Opene’rze? Mieliście narzuconą strategię organizacji festiwalu przez światowego Heinekena?
Marka Heineken jest światową marką, w związku z tym taką też atmosferę chcieliśmy stworzyć na festiwalu. Polacy docierający na Opener’a mieli w naszym założeniu poczuć klimat międzynarodowości, znaleźć się w Europie. Przy organizacji całej imprezy wzorowaliśmy się na zachodnioeuropejskich festiwalach, m.in. na włoskim Jammin’ Festiwal czy Benicassim Festiwal, które Heineken sponsoruje już od wielu lat. Zapraszamy około dwudziestu zagranicznych wykonawców - to daje nam rangę festiwalu międzynarodowego i w tym kierunku idziemy od samego początku.
Heineken na świecie od dawna sponsoruje muzykę, działając w bardzo różnych kierunkach. Są to konkursy, imprezy dj-skie, koncerty czy festiwale w całej Europie. Nie mamy ściśle narzuconych wytycznych, to co robimy w Polsce jest wypadkową doświadczeń naszych i światowego Heinekena.
Udało się zamierzenie międzynarodowości? Prowadzicie działania PR-owe za granicą?
Tak, prowadzimy regularną sprzedaż biletów w krajach nadbałtyckich. Najwięcej zagranicznych gości przybywa z Litwy, Łotwy i krajów skandynawskich. W zeszłym roku pojawiło się też wielu Brytyjczyków.
Od dwóch, trzech lat regularnie dajemy ogłoszenia w zagranicznej prasie muzycznej. Nad tym czuwa Alter Art.
Na jakiej zasadzie zdecydowaliście się nawiązać współpracę z Alter Art? Macie podpisaną umowę?
Umowa sponsoringowa wiąże nas od samego początku współpracy, jest podpisana na okres wieloletni.
Heineken jest sponsorem festiwalu, agencja Alter Art jego organizatorem. Jak rozkładają się moce decyzyjne?
Od początku wytyczyliśmy sobie kierunki działania. Agencja od pierwszej edycji odpowiedzialna była m.in. za booking artystów, logistykę imprezy i inne techniczne rzeczy związane z festiwalem. Jest wiele sfer, w które my nie ingerujemy.
Razem ustalamy sprawy ramowe – kształt wydarzenia, główne kierunki Festiwalu.
My w dużej mierze odpowiadamy za promocję Festiwalu.
Jak układa się wasza współpraca?
Cel mamy jeden i jak widać po kilku latach, współpraca układa nam się dobrze, chociaż przy organizacji tak wielkiego przedsięwzięcia jakim jest Open'er nic nie jest czarne, albo białe. Na pewno wszystko nie odbywa się bezkolizyjnie. Agencja ponosi duże ryzyko finansowe, jest stres, pojawiają się punkty sporne, które wspólnie musimy przedyskutować i rozwiązać. Problemy, które się pojawiają, są po prostu wpisane w skale tak wielkiego festiwalu.
Kiedy zaczynacie bookować artystów? Artyści sami narzucają swoją cenę, czy wszystko odbywa się na drodze negocjacji?
W Polsce, poza festiwalem Coca-Coli nie ma tak dużych wydarzeń festiwalowych jak Open'er. Mamy w Polsce duże koncerty, gwiazdy, które konkurują z „Heinekenem”. Na początku wakacji mocno walczymy o artystów z letnimi festiwalami w Danii, Belgii czy w Wielkiej Brytanii. Musimy być konkurencyjni i sprawić, żeby artyści chcieli przyjechać na nasz festiwal. Dlatego negocjacje artystami zaczynają się praktycznie rok wcześniej i wszystko odbywa się za każdym razem właśnie na drodze negocjacji.
Polska jest w stanie zapewnić backline, czy muzycy przyjeżdżają z własnym sprzętem?
Polskie firmy nagłośnieniowe reprezentują już światowy poziom. Sprzęt jest na takim poziomie, że jesteśmy wszystko w stanie zagwarantować sami. Zdarza się jednak, że wykonawcy przyjeżdżają z własnym sprzętem.
Na jakiej zasadzie dobierane są zespoły występujące na festiwalu?
Generalnie kierunki mamy określone – to nowe gitarowe granie, elektronika i hip-hop. W tym roku po raz pierwszy sięgamy do korzeni – Word Stage. Często opieramy się na tym co sugerują internauci. Na naszej stronie internetowej mieliśmy ankietę do wypełnienia – "Kogo chcielibyście zobaczyć na scenie Opener'a?" To pokazuje, czy nasze propozycje się podobają. Jeśli chodzi o wybór młodych talentów, to tym zajmuje się tym Alter Art.
Bierzecie pod skrzydła młode talenty wyłaniające się na waszej scenie? Śledzicie dalej ich karierę, wspomagacie w jakiś sposób?
Parę razy nawiązaliśmy później współpracę z kilkoma artystami, nie jest to jednak tak, że bierzemy kogoś pod skrzydła i otaczamy opieką.
Jak wyglądają różnice w liczbach między pierwszym, a ostatnim Opener’em? Mam na myśli zmiany w strukturze finansowania i liczbę osób przybywających na festiwal.
Pierwsza edycja była bardzo skromna. Sprzedaliśmy około 3 tysięcy biletów. Na ostatnim festiwalu sprzedaż wyniosła około 35 tysięcy, chociaż ciężko jest to dokładnie policzyć, z uwagi na to, że sprzedawane są zarówno bilety jednodniowe jak i karnety.
Na początku większość kwoty potrzebnej na organizację Open'era wykładał Heineken. Wraz z rozwojem festiwalu zmieniło się finansowanie. Wzrosło zainteresowanie ludzi i jednocześnie wzrosły wpływy z biletów.
Pojawili się również nowi sponsorzy.
Pierwsza impreza kosztowała około 100 tysięcy euro, teraz ta kwota wystarcza na opłacenie jednej zachodniej gwiazdy występującej na festiwalu.
Czy marka Heineken stała się bardziej rozpoznawalna dzięki letniej imprezie? Ludzie utożsamiają festiwal z marką?
Na tym polu jesteśmy zdecydowanie usatysfakcjonowani. Przeprowadzone badania wykazały, że 70% młodych ludzi z 8 największych miast Polski potrafiło powiązać markę Heineken z festiwalem.
Co wam nie wychodzi?
Wiadomo, że festiwal z racji swojej masowości boryka się z kolejkami. Kilka lat temu mieliśmy ogromny problem z toaletami, udało nam się wybrnąć, ale pojawiły się problemy z kasami, do których ludzie musieli stać bardzo długo.
Aby jeszcze bardziej usprawnić całą logistykę festiwalu, w tym roku będą wprowadzone karty magnetyczne, za pomocą których będzie można dokonywać zakupów.
Pojawiają się uwagi na forach internetowych. Z roku na rok staramy się te sugestie brać pod uwagę i korygować wszystkie niedociągnięcia.
Jakie macie plany na następne na edycje. Dołożycie na przykład jeszcze jeden dzień festiwalu?
Chcemy, żeby impreza się rozwijała, możliwe, że dołożymy jeden dzień, ale to zależy od finansów. W pewnym miejscu budżet przecież musi się zamknąć. Na pewno chcemy kontynuować konkurs młodych talentów, bo dla tych młodych ludzi to ogromna szansa i prestiż wystąpić obok wielkich światowych gwiazd. W tym roku postawiliśmy też nowe sceny . Dotąd współpracowaliśmy z telewizją TVN na zasadzie barterowej, w tym roku festiwal wejdzie na nowy poziom i w innym wymiarze zagości na szklanym ekranie. Transmisje będzie przekazywało TVP 2. Sami jesteśmy ciekawi jak to wyjdzie bo Opener to nie jest festiwal telewizyjny!
Chcemy być wiarygodni i utrzymać Opene’ra na wysokim poziomie.
Rozmawiała Anna Malinowska
EventSpace.pl
Marka Heineken jest światową marką, w związku z tym taką też atmosferę chcieliśmy stworzyć na festiwalu. Polacy docierający na Opener’a mieli w naszym założeniu poczuć klimat międzynarodowości, znaleźć się w Europie. Przy organizacji całej imprezy wzorowaliśmy się na zachodnioeuropejskich festiwalach, m.in. na włoskim Jammin’ Festiwal czy Benicassim Festiwal, które Heineken sponsoruje już od wielu lat. Zapraszamy około dwudziestu zagranicznych wykonawców - to daje nam rangę festiwalu międzynarodowego i w tym kierunku idziemy od samego początku.
Heineken na świecie od dawna sponsoruje muzykę, działając w bardzo różnych kierunkach. Są to konkursy, imprezy dj-skie, koncerty czy festiwale w całej Europie. Nie mamy ściśle narzuconych wytycznych, to co robimy w Polsce jest wypadkową doświadczeń naszych i światowego Heinekena.
Udało się zamierzenie międzynarodowości? Prowadzicie działania PR-owe za granicą?
Tak, prowadzimy regularną sprzedaż biletów w krajach nadbałtyckich. Najwięcej zagranicznych gości przybywa z Litwy, Łotwy i krajów skandynawskich. W zeszłym roku pojawiło się też wielu Brytyjczyków.
Od dwóch, trzech lat regularnie dajemy ogłoszenia w zagranicznej prasie muzycznej. Nad tym czuwa Alter Art.
Na jakiej zasadzie zdecydowaliście się nawiązać współpracę z Alter Art? Macie podpisaną umowę?
Umowa sponsoringowa wiąże nas od samego początku współpracy, jest podpisana na okres wieloletni.
Heineken jest sponsorem festiwalu, agencja Alter Art jego organizatorem. Jak rozkładają się moce decyzyjne?
Od początku wytyczyliśmy sobie kierunki działania. Agencja od pierwszej edycji odpowiedzialna była m.in. za booking artystów, logistykę imprezy i inne techniczne rzeczy związane z festiwalem. Jest wiele sfer, w które my nie ingerujemy.
Razem ustalamy sprawy ramowe – kształt wydarzenia, główne kierunki Festiwalu.
My w dużej mierze odpowiadamy za promocję Festiwalu.
Jak układa się wasza współpraca?
Cel mamy jeden i jak widać po kilku latach, współpraca układa nam się dobrze, chociaż przy organizacji tak wielkiego przedsięwzięcia jakim jest Open'er nic nie jest czarne, albo białe. Na pewno wszystko nie odbywa się bezkolizyjnie. Agencja ponosi duże ryzyko finansowe, jest stres, pojawiają się punkty sporne, które wspólnie musimy przedyskutować i rozwiązać. Problemy, które się pojawiają, są po prostu wpisane w skale tak wielkiego festiwalu.
Kiedy zaczynacie bookować artystów? Artyści sami narzucają swoją cenę, czy wszystko odbywa się na drodze negocjacji?
W Polsce, poza festiwalem Coca-Coli nie ma tak dużych wydarzeń festiwalowych jak Open'er. Mamy w Polsce duże koncerty, gwiazdy, które konkurują z „Heinekenem”. Na początku wakacji mocno walczymy o artystów z letnimi festiwalami w Danii, Belgii czy w Wielkiej Brytanii. Musimy być konkurencyjni i sprawić, żeby artyści chcieli przyjechać na nasz festiwal. Dlatego negocjacje artystami zaczynają się praktycznie rok wcześniej i wszystko odbywa się za każdym razem właśnie na drodze negocjacji.
Polska jest w stanie zapewnić backline, czy muzycy przyjeżdżają z własnym sprzętem?
Polskie firmy nagłośnieniowe reprezentują już światowy poziom. Sprzęt jest na takim poziomie, że jesteśmy wszystko w stanie zagwarantować sami. Zdarza się jednak, że wykonawcy przyjeżdżają z własnym sprzętem.
Na jakiej zasadzie dobierane są zespoły występujące na festiwalu?
Generalnie kierunki mamy określone – to nowe gitarowe granie, elektronika i hip-hop. W tym roku po raz pierwszy sięgamy do korzeni – Word Stage. Często opieramy się na tym co sugerują internauci. Na naszej stronie internetowej mieliśmy ankietę do wypełnienia – "Kogo chcielibyście zobaczyć na scenie Opener'a?" To pokazuje, czy nasze propozycje się podobają. Jeśli chodzi o wybór młodych talentów, to tym zajmuje się tym Alter Art.
Bierzecie pod skrzydła młode talenty wyłaniające się na waszej scenie? Śledzicie dalej ich karierę, wspomagacie w jakiś sposób?
Parę razy nawiązaliśmy później współpracę z kilkoma artystami, nie jest to jednak tak, że bierzemy kogoś pod skrzydła i otaczamy opieką.
Jak wyglądają różnice w liczbach między pierwszym, a ostatnim Opener’em? Mam na myśli zmiany w strukturze finansowania i liczbę osób przybywających na festiwal.
Pierwsza edycja była bardzo skromna. Sprzedaliśmy około 3 tysięcy biletów. Na ostatnim festiwalu sprzedaż wyniosła około 35 tysięcy, chociaż ciężko jest to dokładnie policzyć, z uwagi na to, że sprzedawane są zarówno bilety jednodniowe jak i karnety.
Na początku większość kwoty potrzebnej na organizację Open'era wykładał Heineken. Wraz z rozwojem festiwalu zmieniło się finansowanie. Wzrosło zainteresowanie ludzi i jednocześnie wzrosły wpływy z biletów.
Pojawili się również nowi sponsorzy.
Pierwsza impreza kosztowała około 100 tysięcy euro, teraz ta kwota wystarcza na opłacenie jednej zachodniej gwiazdy występującej na festiwalu.
Czy marka Heineken stała się bardziej rozpoznawalna dzięki letniej imprezie? Ludzie utożsamiają festiwal z marką?
Na tym polu jesteśmy zdecydowanie usatysfakcjonowani. Przeprowadzone badania wykazały, że 70% młodych ludzi z 8 największych miast Polski potrafiło powiązać markę Heineken z festiwalem.
Co wam nie wychodzi?
Wiadomo, że festiwal z racji swojej masowości boryka się z kolejkami. Kilka lat temu mieliśmy ogromny problem z toaletami, udało nam się wybrnąć, ale pojawiły się problemy z kasami, do których ludzie musieli stać bardzo długo.
Aby jeszcze bardziej usprawnić całą logistykę festiwalu, w tym roku będą wprowadzone karty magnetyczne, za pomocą których będzie można dokonywać zakupów.
Pojawiają się uwagi na forach internetowych. Z roku na rok staramy się te sugestie brać pod uwagę i korygować wszystkie niedociągnięcia.
Jakie macie plany na następne na edycje. Dołożycie na przykład jeszcze jeden dzień festiwalu?
Chcemy, żeby impreza się rozwijała, możliwe, że dołożymy jeden dzień, ale to zależy od finansów. W pewnym miejscu budżet przecież musi się zamknąć. Na pewno chcemy kontynuować konkurs młodych talentów, bo dla tych młodych ludzi to ogromna szansa i prestiż wystąpić obok wielkich światowych gwiazd. W tym roku postawiliśmy też nowe sceny . Dotąd współpracowaliśmy z telewizją TVN na zasadzie barterowej, w tym roku festiwal wejdzie na nowy poziom i w innym wymiarze zagości na szklanym ekranie. Transmisje będzie przekazywało TVP 2. Sami jesteśmy ciekawi jak to wyjdzie bo Opener to nie jest festiwal telewizyjny!
Chcemy być wiarygodni i utrzymać Opene’ra na wysokim poziomie.
Rozmawiała Anna Malinowska
EventSpace.pl
1
Brak plików.

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym