top know how

najczęściej czytane
12656317272217770.jpg

autor:

Michał Bogusiak

data:

08.02.2010

rodzaj tekstu:

organizacja eventu

udostępnij  Podziel się na Facebook
wyślij link  wyślij link

Ulica gromi reklamę

Dziś już nie jest ważne, kto pierwszy domalował do plakatu reklamowego wąsy, dokleił oczka czy zmienił sam slogan.

Liczy się to, że na całym świecie zorganizowane grupy, przede wszystkim antykonsumpcyjne i alterglobalistyczne, z owych zmian na billboardach, zresztą nie tylko, stworzyli oręż swojej walki. Całkiem potężny, a na pewno bardzo kreatywny.

Niemniej, wystarczy choćby drobny zabieg, żeby przekaz reklamowy zmienił się diametralnie. Przykłady? W pierwotnej wersji modelka spogląda pożądliwym wzrokiem na wino, po zmianach, czyli doklejeniu wytrzeszczonych oczu, ów produkt omiata przerażonym spojrzeniem. Logo słynnej globalnej sieci kawiarni Starbucks, gdzie literę „b” przerobiono dwoma ruchami mazaka na „f”. Anglojęzyczny billboard McDonaldsa, w którym do słowa „glory” dopisano „hole”. Nowopowstałe słowo kojarzy się z przemysłem pornograficznym i libertyńskimi zabawami we francuskim stylu...

Tego typu działania nazwano adbustingiem i subvertisingiem. Nietrudno zauważyć fakt, że ofiarami adbusterów (czyli pogromców reklam) i subverterów („obalaczy” reklam) stają się głównie największe światowe korporacje. Główne hasła to walka z nadmierną konsumpcją, konsumeryzmem i komercjalizacją, a przede wszystkim – kapitalizmem. Dlatego nie dziwi fakt, że pierwszymi pogromcami reklam w dzisiejszym znaczeniu tego słowa byli młodzi Brytyjczycy z organizacji Class War – Wojna Klas. W latach 80., kiedy zaczynali swoją działalność „przetwórczą”, stali się tak popularni, że rząd Jej Królewskiej Mości i media posądzali ich o organizację lewackich zadym...

Po sukcesie Class War abusterzy pojawili się na całym świecie. Wszędzie „kombinowali” z przekazem reklamowym, ale też rozpoczęli innego rodzaju działania, choćby proekologiczne, ale też uświadamiające, np. ile zarabia chiński czy wietnamski robotnik, produkujący obuwie sportowe Nike. Ba, powstała nawet swoista platforma ideologiczna – wydawany w Vancouver w Kanadzie magazyn „Adbusters”, który swoimi kontrkulturowymi materiałami dawno wyszedł poza tytułową kwestię. Znów przykład: miejska żniwiarka („urban forager”) w jednym z niedawnych numerów opisywała tydzień, podczas którego żywiła się tylko tym, co zebrała lub znalazła w swoim mieście... Chodziło oczywiście o przekaz, że możemy żyć i przeżyć bez zakupów w supermarketach.

W Polsce chyba najbardziej spektakularną akcją subverterów były trupie czaszki naklejane na twarze postaci na plakacie „Zawód żołnierz”, wzywającym do zaciągnięcia się do wojska. Jego twórca, Andrzej Pągowski, nie czuł wściekłości na atak adbusterów. – To była bardzo kreatywna i inspirująca akcja, a nie byle głupie bazgranie. Jej twórcy poświęcili dużo czasu i wysiłku, choćby po to, żeby stworzyć stronę internetową z idealnie dopasowanymi do billboardu wzorami – mówi grafik.
Ale nie mniejsze zamieszanie powstaje u nas po działaniach Radykalnej Akcji Twórczej (np. słynne plakaty „Jeden naród, jeden kościół, dwóch wodzów”) czy iChuj.org (z hasłem ze swojej nazwy, naklejanymi na billboardy największych firm).

Co ciekawe, pojawiają się głosy, że adbusterzy – w założeniu antykapitalistyczni, antykonsumerystyczni, itd. – korzystają ze zdobyczy świata, z którym walczą. To choćby komputery i oprogramowanie, na których tworzą projekty, a także szeptany marketing, wykorzystany podczas „photoshopowej” akcji w metrze w Berlinie, wyśmiewającej się z gwiazdek popu. Poza tym hasło „No logo”, promowane w lewicujących środowiskach i magazyn „Adbusters”, ostatnimi czasy samo w sobie zamieniło się w logo...

Po co zatem ten cały adbusting i subvertising? Odpowiedź znaleźć można na stronie radykalnej Akcji Twórczej: „Otaczająca rzeczywistość skłania do działania. Wśród medialnego bełkotu promującego konsumpcyjny styl życia, w którym nie ma czasu na myślenie, założeniem prac R.A.T.'u jest choć chwila refleksji nad otaczającym nas światem.”.

Autor: Michał Bogusiak
Artykuł ukazał się w magazynie Pro-kreacja, nr 1(25)/2010
www.pro-kreacja.com

1
Brak plików.
Brak komentarzy.

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany

 

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

 

Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym

podobne

ładowanie...