Bezpieczne eventy - wywiad cz. 1
ciąg dalszy...
MZ: Tak, ale tego typu prawo wydaje się być martwe, weźmy na przykład koncerty jak Open’er czy Coke Festival – gigantyczne, nagłośnione w mediach imprezy – i jest na nich alkohol. Więc prawo musi być w jakiś sposób obchodzone!
JC: Właśnie – zamiast stosować takie protetyczne rozwiązania należałoby zalegalizować niskoprocentowy (do 4,5%) alkohol, jak to było w projekcie rządowym, a zostało skreślone w poprawkach Senatu. Sejm większością głosów poprawkę przyjął i w obowiązującej ustawie będziemy mieli zakaz wnoszenia i posiadania na imprezie masowej napojów alkoholowych. Idea i uzasadnienie senatu jest słuszne. Imprezy – szczególnie artystyczno-rozrywkowe – mają wychowywać w trzeźwości; imprezy sportowe również – z założenia sport i alkohol nie idą w parze. Natomiast wyłączając całą ideologię w pełni zrozumiałe jest, że na koncercie, czy tuż po nim uczestnicy chcą się napić piwa, najlepiej w ogródku piwnym sponsora imprezy. Bez takiego finansowego zastrzyku sponsorskiego trudno byłoby zorganizować koncert. No a po co sponsorującemu browarowi wydawać pieniądze, jeśli nie prezentuje swojego loga, jak nie sprzedaje swoich wyrobów. No i mamy jakieś błędne koło, z którego trudno wyjść. Jakie wybiegi stosują organizatorzy? Wydzielają w planie graficznym oazy, wyłączając je z terenu imprezy masowej. No i decydenci przymykają na takie działania oko, licząc, że nie stanie się nic złego. Jak się jednak zdarzy jakiś wypadek, to wtedy szuka się winnych, zamiast szukania przyczyn zaistnienia całego zdarzenia.
MZ: To w końcu powinno się dopuścić alkohol czy nie? Być może warto zastosować jakieś obwarowania, lub po prostu dać większą wolność organizatorom?
JC: Dać większą wolność – to na pewno. Istnieją sytuacje, że na terenie obiektu sportowego jest jakiś budynek, najczęściej administracyjny lub hotelowy, gdzie jest restauracja, klub, bar, w których jest piwo. Taki punkt sprzedaży alkoholu funkcjonuje przez cały okrągły rok, i w świadomości konsumentów, klientów, bywalców jest dostępność tych używek. A co zrobić w czasie meczu? Jest to teren obiektu – więc należałoby wprowadzić prohibicję podczas imprezy! To nie zdaje egzaminu.
Co moim zdaniem należałoby zrobić? Zezwolić na spożycie alkoholu – ale tylko na terenie wyznaczonych punktów. Ponadto organizator musiałby zapewnić, żeby osoby, które nadużyły alkoholu nie wracały na teren, gdzie odbywają się zawody. Chce sobie kibic w knajpie stadionowej posiedzieć – proszę bardzo, tak długo jak zachowuje umiar. To są chyba takie półśrodki, bo na pewno takie rozwiązanie nie będzie w stu procentach skuteczne. Tak naprawdę dobrego rozwiązania chyba nie ma, bo nie da się skodyfikować całego życia i zrobić takiego przewodnika technologicznego tak jak w przemyśle: „weź prawą ręką śrubkę z zielonego pudełka, po czym przykręć ją w miejsce zaznaczone strzałką”. Najlepiej byłoby dążyć do poprawy poziomu kultury spożywania alkoholu przez przynajmniej część naszego społeczeństwa.

poprzednia
Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym